blog

Sekstelefon w krakowskiej budce

Wakacje 1997 roku. Sierpień. Beztroski studencki czas, który – choć był niezwykle ciekawy i ekscytujący – miał jeden feler: raczej nie obfitował w nadmiar kasy. Ale nawet bez kasy człowiek ogarniał wakacje. Po taniości.

Wybrałyśmy się z koleżanką w Polskę na około trzy tygodnie. Kraków był ostatnim etapem przed powrotem do domu. Jak przepuszczacie, pieniądze były na wykończeniu. Dawkowałyśmy sobie te złocisze, oj, dawkowałyśmy.

Śniadanie? Bułka i jogurt na spółkę.

Obok dworca stała budka na kółkach (teraz nazywałaby się food truckiem i byłaby czyimś pasjobiznesem). Ze świeżym pieczywem. Nie wiem, dlaczego droższym niż w zwykłej sklepo-piekarni.

W budce pracował chłopak zatrudniony na etacie i z pewnością nie był to pasjoetat. Nie wiem, kto go zatrudnił i czy wymagał CV; może chłopak sam się zgłosił do wakacyjnej pracy.

Jak on obsługiwał…! Pomijam głos, który był tak męski, że mmm… Trudno wprawdzie opisać, na czym ta męskość polegała, ale wierzcie mi na słowo: gdy go słyszałam, czułam ciarki. Głos idealny do sekstelefonu (z pewnością zarobiłby tam więcej).

Ale to jeszcze nic! Jego obsługa była mistrzostwem świata. Wtedy nie wiedziałam, na czym to mistrzostwo polega, teraz już wiem. Ale nie o tym ten tekst.

Do budki ustawiał się zwykle ogonek chętnych (żeby nie było: nie tylko kobiet) i my – dwie wariatki, które kurcgalopkiem (kopiując Chmielewską) gnały przez rynek po te droższe bułki, bo chciały zostać obsłużone po królewsku (a przypominam, że to był ostatni etap naszej podróży ze studenckim budżetem).

Sprzedawał bułki. Na pewno nie był to jego pasjoetat, ale lubił ludzi. Nie wiem, co by się działo, gdyby sprzedawał porsche.

Może teraz sprzedaje.

U siebie.

  • Skuteczna zmiana pracy

    Powiem wprost. Jeżeli uważasz, że pracę marzeń można znaleźć tylko po znajomości to ta strona nie jest dla Ciebie. Bo ja uważam, że masz takie życie zawodowe, jakie sobie...

    Czytaj więcej...

  • Zez u Ireny Eris

    Nie, oczywiście, że nie. Irena Eris nie ma zeza. Ja mam. Dlatego zwracam uwagę na każdego, kto też ma. Wiem, u mnie nie widać. Wyćwiczyłam, żeby nie było widać. Nie da się? Da...

    Czytaj więcej...

  • Jak świat komentuje to co robimy...

    Tematem, który chciałabym poruszyć dzisiaj, jest nasze otoczenie, czyli ci, którzy są przy nas najczęściej – rodzina i znajomi. Wiąże się to z pytaniem, w jaki sposób ludzie, z...

    Czytaj więcej...

  • Czy etat może być PASJOETATEM

    Obserwuję taki trend: wszyscy chcą mieć biznes, firmę, biznes online (wybierz to, co ci pasuje). Większość nie chce pracować na etacie, aby nie było nad nimi kogoś, kto mówi im, co...

    Czytaj więcej...

  • Przegrany mecz

    Wyobraźmy sobie sytuację, że nasze dzieci jako drużyna wygrywają pięć meczów pod rząd, ogólnie jest tendencja wzrostowa i wszyscy płyną na fali sukcesu. Zbliża się kolejne...

    Czytaj więcej...

  • Głupi piłkarz

    Opiszę dzisiaj ostatnie moje spotkanie z jedną mamą. Rozmawiałyśmy na różne niezobowiązujące tematy i przy okazji wyszło, że mam bloga i piszę na Family Football oraz że mój syn...

    Czytaj więcej...