blog

Środa, 8.30. Poczta. Przede mną dwie osoby w kolejce. Gdy podchodzę do okienka, zauważam, że obsługująca mnie pani siedzi poniżej blatu, na którym wypełniam druczek na polecony. Rozpraszam się, bo z góry mam doskonały widok na jej włosy. Tłuste włosy. Półdługie strąki zostały spięte w koński ogon, a między strąkami dostrzegam łupież. Kiedy podaję list, ręce z poobgryzanymi paznokciami dotykają mojego palca. Brr… Pani nawet na mnie nie spojrzała.

– Pięć złotych i dziesięć groszy – mruczy pod nosem i prawie w tym samym momencie wrzeszczy: – Jolka, nastaw na kawę, bo zaraz zasnę!

Nadałam list i wyszłam.

Brzmi jak początek horroru, prawda? Ale to autentyczna sytuacja, która wydarzyła się w tym tygodniu. Prawdziwa, najprawdziwsza. I opis też jest prawdziwy, najprawdziwszy. Niczego nie ubarwiłam.

No cóż, ciekawe, czy ta pani odlicza dni do emerytury? Tak na oko miała po czterdziestce, więc jeszcze sporo musi przepracować, aby dostać kasę od państwa. Myślę, że jest jedną z wielu, która o piątku myśli „piątunio”, a w poniedziałek musi iść do „ROBOTY”. Dobrze, że nie obsługiwała mnie w poniedziałek o 8.30, bo mogłoby się to okazać dla mnie traumatycznym przeżyciem.

– Ale to nie jest praca marzeń – ktoś powie.

– A jakie to ma znaczenie? – zapytam.

Zwracam się do kogoś, kto dostaje pieniądze za obsługę klienta. Jakie te pieniądze są, takie są, nawet jeśli stosunkowo niewielkie. Jesteś tam, pracujesz, obsługujesz, a to oznacza, że bierzesz pieniądze za coś. A przynajmniej za to, żebym ja nie miała traumatycznych przeżyć i nie musiała wychodzić z uczuciem obrzydzenia po tym, jak zostałam obsłużona.

Nikt jej przecież nie przetrzymuje wbrew jej woli. Nikt nie przykłada lufy do skroni (chociaż może gdyby była lufa, to i obsługa stałaby się inna?). Jestem straszna, prawda?

Nawet jeśli pracujesz w miejscu, którego nie kochasz i które nie spełnia twoich oczekiwań na żadnej ważnej dla ciebie płaszczyźnie – bądź miła, zadbana, czysta i pachnąca. W świeżo wypranej i wyprasowanej koszuli.

Pisząc „zadbana”, nie mam na myśli pełnego makijażu i tipsów; wystarczą czyste włosy, dłonie z krótko opiłowanymi, wyczyszczonymi paznokciami, bluzka pachnąca świeżością i uśmiech na twarzy. A potem jeszcze tylko uśmiech w oczach i spojrzenie rzucone klientowi w trakcie obsługi. „Pięć złotych i dziesięć groszy” wypowiedziane z uśmiechem lepiej brzmi niż „Pięć złotych i dziesięć groszy” wypowiedziane mrukowato. I obie mamy dobry dzień. Bo dobra energia wraca.

A teraz główna kwestia dotycząca PASJOETATU.

Wyobraź sobie, że jestem panią dyrektor w dużej lokalnej firmie o takiej renomie, że każdy chce u mnie pracować, i właśnie mam wakat w dziale obsługi klienta. Ty pracujesz na poczcie i jesteś miła. I ci się chce. I używasz delikatnych perfum, bo otacza cię mgiełka przyjemnego zapachu. A każdy klient to dla ciebie ciekawa rozmowa. Nieważne, że o znaczkach i przesyłkach, ale jednak jest miło i przyjemnie. Jeśli jesteś miła w trakcie obsługiwania ludzi, aż chce się do ciebie podejść i zagadać. O niczym. Tak po prostu.

Noooo, a ja mam ten wakat. Obsługujesz mnie, tak jak wcześniej obsługiwałaś innych. Obserwuję cię, bo co innego można robić, stojąc w kolejce. Obserwuję z ciekawości i dociekam, czy to kwestia wprawy, czy po prostu lubisz ludzi. I stwierdzam, że lubisz. Lubisz ludzi.

Z takimi osobami chcę pracować, więc proponuję ci pracę. W mojej firmie, w której sama jestem na etacie, bo go lubię. I chcę pracować z ludźmi, którzy też lubią pracować. Tak jest łatwiej.

Podczas rozmowy – już na gruncie firmowym – proponuję ci podwójną pensję, bo wiem, że warto.

Mówiąc językiem biznesowym: opłaca mi się zapłacić ci tyle, bo „zarobisz na siebie” i „inwestycja się zwróci”. Dlaczego? Zadowoleni pracownicy to zadowoleni klienci. Tyle.

I uwierzcie mi, dziewczyny – tak się teraz robi. W taki sposób znajduje się wyśmienitych pracowników i w taki sposób pracownicy otrzymują PASJOETAT. Z ciekawymi projektami, mądrym szefem i satysfakcjonującymi pieniędzmi. Tak często znajduje się pracę – bez CV, listu motywacyjnego i rozmowy, podczas której usłyszysz bzdurne pytania o trzy swoje wady i trzy zalety.

Pomyśl o tym.

Aaa, i jeszcze jedno: zawsze miej czyste włosy i zadbane paznokcie. Warto.