blog

Kiedyś jeden z moich szefów powiedział do mnie, że lubi ze mną pracować, ponieważ mam w sobie dużo testosteronu. Potraktowałam to jako komplement, roześmiałam się, coś tam pogadaliśmy życzliwie i sympatycznie. Wtedy nie zastanawiałam się nad genezą tego stwierdzenia, ale po kilku latach pracy i paru przejściach prywatnych i zawodowych, zauważyłam, że się wkurzam.

Po prostu wkurzam się bardzo często w pracy i w życiu na kobiety, które są takie nijakie. Takie, które nie wiedzą, czego chcą. I nie chodzi tu o łagodność charakteru czy też spokojne usposobienie. Wkurzam się, bo ONA NIE WIE, czego chce. I jak tak zaczęłam obserwować świat pod kątem podejścia mężczyzn i kobiet do pewnych tematów, to w końcu sama dostrzegłam w sobie ten testosteron. I bynajmniej nie występuje on u mnie w postaci nadmiernego owłosienia…

Zaczęłam widzieć u siebie konkret i w pewnym momencie zauważyłam, że bardzo często wolę pracować z facetami niż z kobietami. Dlatego, że wkurzało mnie u kobiet takie rozmemłanie, takie podejście, że „ja nie wiem czego ja chcę”.

I tu mnie oświeciło. Różnica między facetem i kobietą w podejściu do realizowania różnych tematów.

Facet wie czego chce. I to realizuje.

A kobieta?

  • Myśli.
  • O pasji, o życiu, że fajnie by było…
  • Że może jutro albo może jak Zosia będzie chciała – bo we dwie raźniej.
  • I myśli… I mija miesiąc, dwa, rok, trzy lata. A ona nadal myśli, że fajnie by było.

Aaaaaaaaa!!!

Ja tak nie chcę!!!

Moje podejście do skuteczności jest takie, że aby być skuteczną, najpierw trzeba wiedzieć czego się chce.

Jeżeli ktoś to mówi w taki sposób – podam Wam przykład z ostatniego tygodnia – zadzwoniła do mnie daleka znajoma. Bo ona słyszała, że ja się zajmuję między innymi rekrutacją. Tak to nazwała. I ona do mnie dzwoni, żebym ja jej znalazła pracę. Co?!?!?! A ja pytam, czy ma CV. Nooo nie ma.

No to jak, Kobieto, chcesz zmienić pracę, skoro nawet CV nie napisałaś?!

A ten ktoś z owłosieniem na pewno by wiedział. I może nawet miałby cv. Tak przypuszczam.

Wystarczy… bo ciśnienie mi skoczyło. Ciąg dalszy następnym razem.

  • Zez u Ireny Eris

    Nie, oczywiście, że nie. Irena Eris nie ma zeza. Ja mam. Dlatego zwracam uwagę na każdego, kto też ma. Wiem, u mnie nie widać. Wyćwiczyłam, żeby nie było widać. Nie da się? Da...

    Czytaj więcej...

  • A jeśli nie strzeli?

    Co się dzieje kiedy zawodnik nie strzeli? Albo kiedy bramkarz nie obroni? Takie refleksje naszły mnie w momencie, gdy przeczytałam artykuł o Robercie Lewandowskim, w którym...

    Czytaj więcej...

  • Głupi piłkarz

    Opiszę dzisiaj ostatnie moje spotkanie z jedną mamą. Rozmawiałyśmy na różne niezobowiązujące tematy i przy okazji wyszło, że mam bloga i piszę na Family Football oraz że mój syn...

    Czytaj więcej...

  • A co jeśli się nie uda?

    Ależ oczywiście, że zostaniesz piłkarzem! Niedawno w swojej pracy (jestem trenerem biznesu) zastanawiałam się, dlaczego niektórzy ludzie osiągają sukces, a inni nie. I doszłam do...

    Czytaj więcej...

  • Po czym poznać, że to na poważnie

    Po czym poznać, że to na poważnie? Kiedy widzimy, że nasze dziecko uprawia piłkę nożną rzeczywiście z myślą o tym, że to może być coś, co będzie robiło w przyszłości? Myślę, że...

    Czytaj więcej...

  • Sextelefon przy dworcu w Krakowie

    Sekstelefon w krakowskiej budce Wakacje 1997 roku. Sierpień. Beztroski studencki czas, który – choć był niezwykle ciekawy i ekscytujący – miał jeden feler: raczej nie obfitował w nadmiar...

    Czytaj więcej...